środa, 30 marca 2011

Wyprawa nad jezioro Rusałka :)

To, że uwielbiamy spacery, nie jest chyba nowością? :)
W związku z nadejściem wiosny [bardzo kapryśnej, co prawda...], wybraliśmy się na wieczorną przejażdżkę. Piotrek bardzo chciał zdążyć na zachód słońca, by było romantycznie [♥] - niestety załapaliśmy się na samą końcówkę.
Zdjęcia przedstawiają widoki nad jeziorem Rusałka, z którą wiąże się sporo wspomnień - piesza wyprawa ode mnie, z Rybaków, nad Rusałkę ze złości na egzamin z matematyki, współstudentów, którzy nie podzielili się posiadanymi od dawna pytaniami i całą niesprawiedliwość świata - zamieniła się w jeden z najwspanialszych spacerów. :)

 
 
 
 
 

Nieopodal brzegu jeziora stoją i niszczeją pozostałości po lokalach gastronomicznych - pewnie z czasów PRL. Może niezbyt dokładnie widać to zdjęciu, ale budynki te sprawiają bardzo smutne wrażenie i niestety bardzo psują widok. 
Najwidoczniej nikt nie ma pomysłu, jak te resztki wykorzystać, bo nikt tego nie remontuje, ani nie wyburza od dłuższego czasu [pierwszy raz byliśmy prawie 3 lata temu]. A można by po prostu zlikwidować budki, które ustawiono po drugiej stronie pomostu i stworzyć niewielką knajpkę - zwłaszcza, że było tam wczoraj razem z nami kilkanaście osób, a latem ludzie przychodzą się kąpać, więc przydałoby się trochę zadaszenia i cienia ku ochłodzie.

Chcieliśmy jeszcze jechać nad jezioro Strzeszyńskie, ale ciut źle pojechaliśmy [nie sprawdziłam się w roli pilota, w kluczowym momencie rozmawiając przez telefon], a że robiło się już powoli ciemno i chłodno, wróciliśmy do cywilizacji. :)

poniedziałek, 21 marca 2011

Chwilowa cisza

Na blogu i w moim tworzeniu nastąpił chwilowy zastój, jednak wcale nie z mojej ochoty [a raczej jej braku], a z winy Poczty Polskiej, której opieszałość w ostatnich dniach doprowadzała mnie do pasji!
Koraliki, których spodziewałam się najdalej w zeszłą środę - dotarły dziś.
Koraliki te zamówione zostały dla ^felice i ^jenny, które po obejrzeniu na blip'ie i pewnie tu, na blogu, zdjęć kolczyków, które zrobiłam dla ^kerri, postanowiły u mnie coś zamówić. :)
Po długim wybieraniu i zastanawianiu się - dokonałyśmy zakupów i dziś mogę brać się do pracy, której wyniki mam nadzieję niedługo tu pokazać! Proszę oczekiwać.

Nie sposób nie wspomnieć również o dzisiejszym, wyjątkowym dniu - 
Dziś Pierwszy Dzień Wiosny!!
(zdjęcie znalezione przez google pod hasłem "wiosna" :))

Upragniona, wyczekiwania, utęskniona...
nareszcie jest!
Przebłyski były widoczne już dawno, jednak Zima nie dawała za wygraną.
I choć pogoda nie wszędzie jest stricte wiosenna, to mocno trzymam za Panią Wiosnę kciuki i cieszę się prawdziwie wiosennym słońcem! :)
A skoro Wiosna, to i piosenka, która zawsze kojarzy mi się ze słońcem, ciepłem, delikatnym śpiewem ptaków i zupełnie innym powietrzem...

Marek Grechuta - Wiosna, ach, to Ty!

Oby najbliższe dni wypełnione były coraz cieplejszymi promieniami słońca! :)

czwartek, 10 marca 2011

środa, 9 marca 2011

Marzenia się spełniają...

...tylko mocno, mocno, mocno w nie wierz!
Ściskaj kciuki co sił, oczy zamknij też!

Wczorajszy dzień był magiczny.
Spełniło się jedno z moich największych marzeń - było nim 10 lat!

Wszystko zaczęło się od mojej siostry.
Jeśli dobrze pamiętam - właśnie 10 lat temu, gdy musical Metro obchodził swoje 10. urodziny, Kasia przywiozła mi płytę z piosenkami z przedstawienia, która była dołączona do Gazety Wyborczej.
Zaczęłam słuchać... i zakochałam się!
Ta muzyka jest niesamowicie piękna, wzruszająca, chwytająca za serce i uniwersalna.
Każda linijka wywołuje inne emocje, myśli, wspomnienia...
Do dziś jest to jedna z moich ulubionych płyt.

Myśl o tym, by pojechać do Warszawy i zobaczyć Metro na własne oczy pojawiała się sama nie wiem, kiedy. Miałam plany, by po pracujących wakacjach jechać, ale nigdy ostatecznie nie wyszło.
Rok temu gruchnęła wieść - Metro będzie w Poznaniu!
Już zanotowałam termin, szykowałam pieniądze i... w ostatniej chwili wszystko odwołano!

Cóż się okazało w tym roku?
Kilka dni przed Dniem Kobiet przypadkiem wpadłam na informację, że Metro w tym roku zawita w Święto Pań do Pyrlandii!
Część miejsc była już wykupiona, ale udało mi się dostać 2 miejsca obok siebie.
I... byliśmy tam wczoraj z Piotrkiem! :)

Powiedzieć, że było świetnie - to mało!
Że było super - to kłamstwo!
Było FAN-TA-STY-CZNIE!!!
Usłyszeć tę muzykę wplecioną w historię, aktorów w swoich rolach, tancerzy, baletnice, światło i cień...
Magia!
Śpiewałam prawie każdą linijkę wraz aktorami, miałam łzy w oczach ze wzruszenia i cała się trzęsłam.
Trzymałam Piotrka za rękę, by czuć, że to się dzieje naprawdę! :)
To był najpiękniejszy Dzień Kobiet jak do tej pory.

Fotorelacja [<klik>]

Dodatkowe informacje nt. musicalu można znaleźć pod tymi linkami:
i na wielu, wielu innych :)

Dodatkowym smaczkiem wczorajszego dnia było spotkanie przed spektaklem kilku Profesorów z naszego Liceum. Z niektórymi udało mi się chwilkę porozmawiać przed spektaklem. Było to fantastyczne spotkanie po latach. :)

piątek, 4 marca 2011

Zimowy spacer nad Maltą

Uwielbiamy spacery!
Gdy już mamy tak całkowicie dość siedzenia w czterech ścianach, oglądania filmów i nauki, idziemy spacerować! :)
Nasze trasy i miejsca są różne, czasem dalej, czasem bliżej.
Malta jest bardzo blisko kampusu Politechniki, stosunkowo blisko mojego mieszkania [w końcu mieszkam tylko na Wildzie] i zawsze można uciec do Galerii, którą otworzyli w 2 lata temu.
Postanowiliśmy wykorzystać przepiękną, słoneczną pogodę, która postanowiła zawitać w Poznaniu 23. lutego.
Przyznaję - było bardzo zimno! Ale staraliśmy się iść cały czas na słońcu, co dodawało nam sporo ciepła i chęci do dalszego maszerowania
Obeszliśmy całe jezioro dookoła, czyli [idąc za Wikipedią] przeszliśmy 5,6 km.
Po spacerze uciekliśmy do Galerii i Pizza Hut, gdzie ja korzystałam z baru sałatkowego [z racji diety], a Piotrek załapał się na Festiwal Pizzy, co bardzo mu odpowiadało

Na robienie zdjęć sił i ochoty wystarczyło nam tylko przez 1/3 okrążenia, czego ślady widoczne są poniżej :)

Bezpośrednio nad Maltę zeszliśmy idąc mostem, który zaczyna się w końcowej części Galerii.
Z tegoż mostu zrobiłam pierwsze fotki:

Uwielbiam robić Piotrkowi zdjęcia w każdej sytuacji! :) Często robi do mnie krzywe miny, ale mnie te zdjęcia podobają się najbardziej i nie mam zamiaru zaprzestać tego procederu.

Po zejściu z mostu i przejściu kawałek dalej, doszliśmy do miejsc, gdzie wyznaczono "baseny". Są to niecałkowicie otoczone płytsze fragmenty jeziora, które latem służą za kąpieliska. "Otoczenie" basenów stanowią betonowe pomosty. Na jeden z nich wstąpiliśmy i popełniliśmy kilka zdjęć.

A Piotrek nie byłby sobą, gdyby nie postanowił sprawdzić twardości i wytrzymałości warstwy lodu, który skuł całe jezioro:

Okazało się, że wszystko jest zamarznięte na kość, więc i ja odważyłam się zejść na lód i z tej perspektywy zrobiłam kolejne kilka zdjęć:

Trochę dalej na lodzie zobaczyliśmy całkiem sporo butelek [głównie po szampanie], co może sugerować, iż leżały tam od Sylwestra i że od tamtej pory niewiele zmieniła się grubość pokrywy lodu.

Po bliższym przyjrzeniu się pomostowi, zauważyłam bardzo ciekawe formacje "sopli", które powstały w każdym możliwym miejscu i trzymały się właściwie same siebie:

Poszliśmy dalej i natrafiliśmy na kolejny pomost - na jego końcu znajdowało się "bocianie gniazdo". Niestety - okazało się, że [dla bezpieczeństwa] wejście na samą górę jest zamknięte.

Wyżej i tak bym nie weszła! ;)

Na tym samym okrągłym pomoście, na którym usytuowano bocianie gniazdo, było też miejsce do cumowania [?], wyglądające jak wielka pinezka [taka, jak do tablic korkowych :)]. Niestety, nie udało mi się jej wyciągną, a słońce dawało mocno po oczach akurat w tę stronę.

Kawałek dalej trafiliśmy na plac zabaw, czego, oczywiście, nie mogłam darować!

Do odważnych świat należy! :D

Piotrek okazał się być odważniejszy [normalne, przyzwyczajam się ;)]:

Dalej był kolejny plac zabaw i bardzo ciekawa tablica:
Wierszyk godzien zapamiętania i częstszego stosowania! :)

O, to po prostu mój Myszu. Dał się sfotografować z normalną miną :)

To miejsce to początek [lub koniec, zależnie od strony :)] Malty. Prawdopodobnie jest to przedłużenie rzeki Cybina [Malta, jako sztuczne jezioro, powstała poprzez spiętrzanie wody na tej rzece].

Po prostu kocham te nasze spacery! :)